Każda decyzja finansowa jaką podejmujemy jest pochodną naszych celów i potrzeb. Nie poruszamy się po rynku finansowym bez powodu. Gdybyśmy zrobili więc przekrój przez budżety klientów rynku consumer finance nie znajdziemy tam kredytów, ubezpieczeń czy inwestycji, ale konsekwencje zdarzeń losowych, chwilowych emocji, nawyków oraz w niewielkiej części przemyślanych strategii.
Dlaczego tak jest? Czy tak trudno jest podjąć dobrą długofalową decyzję?
Decyzje, nie tylko finansowe opieramy na priorytetach. Rzadko kiedy mamy komfort możliwości realizowania wszystkich naszych celów. Dlatego zaczynamy od tych najważniejszych.
Problem pojawia się w momencie w którym zrozumiemy, że priorytety zmieniają się w czasie. A to generuje ryzyko. Osiąganie celów finansowych wymusza bowiem planowanie w oparciu o przyszłe środki finansowe, a więc nie będące jeszcze w naszym posiadaniu. Dyspozycja dnia dzisiejszego opiera się więc na dzisiejszych priorytetach, niekoniecznie aktualnych podczas jej dalszej realizacji w przyszłości. Sytuacje, które są następstwem takiej kolei rzeczy konfrontują więc dzisiejsze priorytety z dawnymi decyzjami, a te drugie zawsze stoją na przegranej pozycji.
Paradoksalnie największym zagrożeniem dla inwestycji jest więc inwestor sam w sobie. Emocje, zmieniająca się sytuacja materialna i rodzinna to czynniki często decydujące o zakończeniu inwestycji co stawia jej inicjatora w niezrozumiałej dla niego acz niebywale niekorzystnej sytuacji. Koszt przedwczesnej rezygnacji, ryzyko konieczności sprzedaży aktywów po niskich cenach, oraz skrócenie czasu jaki pozostał do realizacji celu oznaczają bardzo często w konsekwencji niezrealizowanie go.
Jednym z podstawowych zadań każdego, kto dąży do niezależności finansowej jest budowanie własnej świadomości dotyczącej zarządzania własnym budżetem. Nie chodzi tu jednak jedynie o świadomość finansową, ale przede wszystkim o tą dotyczącą własnych decyzji.
Pierwszym krokiem więc powinna być odpowiedź na pytanie: "jaki cel staram się osiągnąć?". Bardzo szybko okaże się, że część z nich jest lub nigdy nie była aktualna. Czasem, że cel jaki realizujemy nie jest naszym celem a kogoś kto nam produkt sprzedał.
Krok numer dwa to określenie, czy dany produkt jest w stanie ten cel zrealizować. Jednym z największych grzechów budowania portfela jest uspokajanie własnego sumienia poprzez niskonakładowe produkty, które "odhaczają" w naszej głowie konieczność zajęcia się np. tematem emerytury. Sam rynek pośredników finansowych bardzo sprzyja takiemu działaniu. Sprzedawca zawsze woli wyjść od klienta z mniejszym kontraktem niż żadnym.
Ostatnim krokiem jest ocena konieczności dywersyfikacji. W zależności od celów jakie chcemy osiągnąć oraz kosztów jakie generują poszczególne instrumenty finansowe musimy określić czy chcemy korzystać z więcej niż jednego produktu. Różnorodność ofert pozwala w chwili obecnej na dobranie produktów świetnie się uzupełniających.
Pamiętajmy, aby korzystając z pośredników zadać sobie zawsze pytanie: "czy tego człowieka interesuje to czy osiągnę mój cel finansowy?". Jeżeli nie jesteśmy pewni odpowiedzi na to pytanie, szukajmy dalej. Kapitalizm w końcu to także wolna konkurencja.
Oceń, żeby przejść do następnego tematu... Dziękujemy!