Pierwszym etapem jakim możemy przeanalizować pod kątem finansowym jest opuszczenie domu rodzinnego. I choć często wspomagani przez rodziców zaczynamy stanowić odrębny budżet w którym ewentualny udział rodziców jest tylko pozycją w rubryce "przychody".
Rzeczą naturalną jest, iż nie jesteśmy absolutnie przygotowani do roli w jaką wchodzimy. Zaczynamy uczyć się więc na błędach uzbrojeni jedynie w przestrogi rodziców i dobre rady znajomych.
Pierwszą decyzją jaką najczęściej podejmujemy jest zamiana wynajmowanego mieszkania na własne. Warunek konieczny to oczywiście zdolność kredytowa, a ta oznacza stałą pracę (a raczej stałe wynagrodzenie). Bardzo ważnym elementem przy podejmowaniu tego kroku jest posiadanie zgromadzonej gotówki. Czyha na nas bowiem pierwsza pułapka budżetowa.
Wszystkie sfery naszego życia, jak finanse, rozwój zawodowy czy życie rodzinne są elementami ściśle ze sobą powiązanymi. Niektóre z tych powiązań są oczywiste (rozwój zawodowy - zarobki), inne czasem trudno dostrzec. Wiążą się one bowiem z konsekwencjami odsuniętymi w czasie. Świetnym przykładem takiej zależności jest właśnie decyzja co do zakupu pierwszej nieruchomości, a właściwie konstrukcja zaciąganego na nią długu.
Aby zminimalizować koszty związane z zaciąganiem kredytu oszczędności, które posiadamy możemy potraktować jako nasz udział w cenie nieruchomości. Dzięki temu zmniejszymy kwotę kredytu, a więc i nasze miesięczne obciążenie oraz unikniemy kosztu ubezpieczenia niskiego wkładu własnego. Oczywiście zakupione mieszkanie musimy jeszcze "wykończyć" lub urządzić. W ten sposób stawiani jesteśmy przed pierwszym dylematem.
Niestety rozgrywka toczy się w tym momencie na zupełnie innym poziomie. Nasze rozważania dotyczące podziału oszczędności zakładają najczęściej pozbycie się ich w całości. Wkraczamy więc w pierwszy etap naszego samodzielnego życia "wypłukani z kasy". Jak scenariusze na nas czekają?
Po stronie przychodów mamy nasze świeżo generowane zarobki. Po stronie kosztów zobowiązanie kilkudziesięcioletnie zapewniające nam dach nad głową. Nasza praca nie jest jeszcze tą wymarzoną, możliwe nawet że jak większość ludzi nie pracujemy nawet w swoim zawodzie, dodatkowo zaczynamy się rozwijać. Rozglądamy się po rynku pracy poszukując bardziej rozwijającego zajęcia. "Jest! To jest to czego szukam! Nie płacą na początku za dużo ale to właśnie chcę robić!". Wtedy patrzymy na nasze zobowiązania finansowe i... zostajemy. Jakoś tą ratę trzeba spłacić...
Choć scenariusz mocno przerysowany, pokazuje jak ważnym czynnikiem przede wszystkim na początku naszej wędrówki zawodowej jest swoboda poruszania się po rynku pracy. To właśnie w tym okresie definiuje się nasza ścieżka rozwoju, gdy mamy przed sobą najwięcej możliwych ścieżek.
Zgromadzone oszczędności nie są domeną wieku średniego i stabilizacji finansowej. Nie służą zabezpieczeniu "na czarną godzinę" ale są kapitałem, który umożliwia nam inwestycje. W siebie.
Oceń, żeby przejść do następnego tematu... Dziękujemy!